Uznano go za niezdolnego do rozmnażania — ojciec oddał go najsilniejszej niewolnicy w 1859 roku.

Zacząłem też eksplorować książki, o których mój ojciec nie wiedział, że istnieją w jego bibliotece, książki pozostawione przez poprzednich właścicieli lub przypadkowo włączone do działek nabytych na wyprzedażach majeczkowych. Wśród nich były pisma abolicjonistyczne, technicznie nielegalne w Missisipi: autobiograficzna relacja Fredericka Douglassa, opublikowana w 1845 roku; Chata wujka Toma autorstwa Harriet Beecher Stowe, wydana w 1852 roku; oraz eseje Williama Lloyda Garrisona i innych północnych abolicjonistów.

 

Czytałem te zakazane książki późno w nocy, gdy w domu panowała cisza, i głęboko mnie niepokoiły. Dorastałem, akceptując niewolnictwo jako zjawisko naturalne, wolę Boga, korzystne zarówno dla pana, jak i niewolnika. Przekonanie, że zniewoleni ludzie są gorsi, dziecinni, niezdolni do samodzielnego rządzenia – to właśnie wierzyli i nauczali wszyscy wokół mnie.

 

Ale te książki prezentowały zupełnie inny obraz. Frederick Douglass pisał z inteligencją i elokwencją, której nie było pozazdrościć najlepszym białym autorom, jakich czytałem. Opisywał brutalność niewolnictwa: chłosty, rozdzielania rodzin, wykorzystywanie seksualne, psychologiczne tortury bycia traktowanym jak własność. Chatka wujka Toma, choć fikcyjna, ukazywała okropności niewolnictwa z przytłaczającą siłą emocjonalną.

 

Zacząłem zauważać rzeczy, które wcześniej ignorowałem. Blizny na plecach pracowników rolnych. Sposób, w jaki twarze zniewolonych ludzi zastygały i stawały się uległe wobec zbliżania się białych. Dzieci, które dziwnie przypominały brygadzistów mojego ojca. Kobiety, które zniknęły z pól na miesiące, a potem wróciły bez dzieci, które ewidentnie nosiły.

 

Ale nic nie zrobiłem z tymi obserwacjami. Byłem zbyt słaby, zbyt zależny, zbyt więźniem własnego komfortu, by kwestionować system. Mówiłem sobie, że różnię się od innych właścicieli niewolników, że traktuję zniewolonych z większą życzliwością. Ale dobroć nie czyni niewolnictwa mniej ohydnym. Daje właścicielowi niewolników czyste sumienie.

 

We wrześniu 1858 roku ojciec ponownie próbował znaleźć mi żonę. Kontaktował się z rodzinami spoza Missisipi: w Alabamie, Luizjanie i Georgii. Obniżył swoje żądania, zwracając się do mniej uprzywilejowanych rodzin o niższym statusie społecznym. Oferował coraz więcej hojnych posagów, gwarantując kobiecie, która wyszła za mnie, życie w luksusie i bez braku.

 

Odpowiedzi były wariacjami na ten sam temat. “Dziękuję za hojną ofertę, ale Caroline jest już obiecana innej.” “Doceniamy wasze zainteresowanie, ale nie uważamy, że to dobry wybór.” “Twój syn wydaje się dobrym młodym człowiekiem, ale szukamy sytuacji z innej perspektywy.”

 

Ta ostatnia uwaga była szczególnie okrutna. “Różne perspektywy” to uprzejmy sposób na określenie “męża, który może nam dać wnuki.”

 

W grudniu 1858 roku mój ojciec zrezygnował z prób. Prawie każdego wieczoru jedliśmy razem w milczeniu. Stukot sztućców o porcelanę był jedynym dźwiękiem w ogromnej jadalni. Czasem patrzył na mnie z wyrazem twarzy, którego nie potrafiłam rozszyfrować. Rozczarowanie, z pewnością, ale też rodzaj rozpaczy.

 

Eksplozja miała miejsce w marcu 1859 roku. Było późno, a mój ojciec pił więcej niż zwykle. Byłem w bibliotece i czytałem “Myśli dla siebie” Marka Aureliusza, gdy wpadł do środka.

 

“Thomas, musimy porozmawiać.”

 

Odłożyłem książkę. “Tak, ojcze.”

 

Usiadł ciężko, a bourbon machał w jego szklance. “Mam 58 lat. Mogę umrzeć jutro albo przeżyć kolejne 20 lat, ale i tak skończę umrą. A kiedy to się stanie, co się z tym wszystkim stanie? Wskazał niejasno na pokój, dom, plantację za nimi.

 

“Spadek pójdzie na naszego najbliższego męskiego krewnego, tak myślę. Mój kuzyn Robert, w Alabamie. »

 

“Mój kuzyn Robert,” wypluł ojciec, “to nieudolny pijak, który stracił dwie małe plantacje przez długi. Sprzeda to miejsce w mniej niż rok i zmarnuje wszystkie pieniądze na alkohol. Wszystko, co zbudowałem, wszystko, co zbudował mój ojciec przede mną, zniknie. »

 

“Przepraszam, ojcze. Wiem, że to nie jest sytuacja, której chciałeś. »

 

“Przeprosiny niczego nie rozwiązują.” Wstał i zaczął chodzić po pokoju. “Przez osiemnaście miesięcy próbowałem wszystkiego. Osiemnaście miesięcy szukania kobiety, która zaakceptuje cię mimo choroby. Nikt nie będzie. Nikt nie chce męża, który nie jest w stanie mieć dzieci. Taka jest rzeczywistość. »