Wpatrywałam się w niego intensywnie, a łzy spływały mi po policzkach.
„Moja matka… to znaczy nasza matka… powiedziała mi prawdę krótko przed śmiercią” – wyszeptałem. „Miała siedemnaście lat, kiedy rodzice zmusili ją do oddania ciebie. Nie wiedziałem o twoim istnieniu aż do zeszłego roku”.
Adam powoli skinął głową. „Rodzina, która mnie adoptowała. To byli dobrzy ludzie. Ale zawsze czułem, że czegoś im brakuje. Jakbym miał pustkę, której nie potrafię wyjaśnić”.
