Uznano go za niezdolnego do rozmnażania — ojciec oddał go najsilniejszej niewolnicy w 1859 roku.

Plantacja Callahan stała na wysokich klifach z widokiem na rzekę Missisipi, 24 kilometry na południe od Nachez, na glebie uznawanej za najbardziej żyzną na południu. Główny dom to rezydencja w stylu greckiego odrodzenia, którą mój ojciec zbudował w 1835 roku. Dwa piętra z białych cegieł, ozdobione imponującymi kolumnami doryckimi, szerokie galerie na każdym poziomie oraz wysokie okna, przez które przepuszcza się wiatr z rzeki.

 

W środku z sufitów o wysokości 4,5 metra wisiały kryształowe żyrandole, importowane meble wypełniały pomieszczenia wystarczająco duże, by pomieścić bale dla stu gości, a perskie dywany pokrywały wypolerowane sosnowe podłogi. Za głównym domem znajdowała się działająca plantacja: próżniarnia bawełny, kuźnia, warsztat stolarski, palnica, pralnia, budynek kuchni, dom brygadzisty i poza tym kwatery robotnicze.

 

Rzędy małych chatek, w których mieszkało 300 zniewolonych osób, w warunkach wyraźnie kontrastujących z luksusem dworu. Dorastałem w świecie skrajnego bogactwa opartego na skrajnej brutalności, choć jako dziecko nie rozumiałem wszystkich konsekwencji.

 

Otrzymałem edukację domową zapewnioną przez kolejnych korepetytorów zatrudnionych przez mojego ojca. Byłem zbyt słaby na szkolny zgiełk, zbyt chory na internaty, do których chodzili inni synowie plantatorów. Dlatego w spokoju biblioteki ojca nauczyłem się greki i łaciny, matematyki i literatury, historii i filozofii.

 

W wieku 19 lat mierzyłem 1,57 m, czyli wzrost chłopca w trakcie dojrzewania, a nie młodego mężczyzny. Moja sylwetka była słaba, ważyłem około 50 kg, a kości były tak delikatne, że dr Harrison kiedyś powiedział, iż mam szkielet ptaka. Moja klatka piersiowa była lekko wklęsła, co lekarze nazywali pectus excavatum, spowodowane żebrami, które nigdy nie utworzyły się prawidłowo. Moje ręce ciągle drżały, drobny drżenie utrudniało proste czynności, takie jak pisanie, trzymanie filiżanki herbaty czy koncentrację.

 

Mój wzrok był katastrofalny; Potrzebowałem okularów z grubymi szkłami, które powiększałyby moje bladoniebieskie oczy do niemal komicznych rozmiarów. Bez nich świat był rozmyty. Mój głos nigdy się tak naprawdę nie zmienił, pozostając w tej niezręcznej tessyturze między dzieciństwem a dorosłością. Moje włosy były cienkie i jasnobrązowe, już rzadkie mimo młodego wieku. Moja skóra była blada, niemal przezroczysta, odsłaniająca każdą żyłę pod powierzchnią.

 

Ale najgorsze to, co ostatecznie przesądziło o moim losie, to całkowity brak rozwoju męskiego. Miałem prawie żadnych włosów na twarzy, tylko kilka cienkich włoski na górnej wardze, które ogoliłem bardziej z nadziei niż z konieczności. Moje ciało było bezwłose, gładkie jak u dziecka, a badania medyczne potwierdziły to, co ojciec podejrzewał: moje narządy rozrodcze były poważnie niedorozwinięte, czyniąc mnie bezpłodnym.

 

Egzaminy rozpoczęły się niedługo po moich osiemnastych urodzinach, w styczniu 1858 roku. Mój ojciec zorganizował spotkanie między mną a potencjalną żoną, Marthą Henderson, córką bogatego plantatora z Port Gibson.

 

Spotkanie okazało się katastrofą. Martha spojrzała na mnie i nie mogła ukryć obrzydzenia. Uprzejmie rozmawiała zaledwie piętnaście minut, po czym udawała, że boli ją głowa, i wyszła. Słyszałem, jak mówi do matki, gdy wychodzili: “Tata nie może poważnie oczekiwać, że wyjdę za mąż… To dziecko! Wygląda na to, że w noc poślubną się rozpadnie na pół. »

 

Po tym upokorzeniu mój ojciec wezwał doktora Harrisona. Dr Samuel Harrison był najbardziej znanym lekarzem Nacheza, mężczyzną po pięćdziesiątce, absolwentem Yale, który specjalizował się w tym, co nazywał kwestiami zdrowia i dziedziczności mężczyzn. Przybył na plantację Callahan w wilgotny lutowy poranek, niosąc skórzaną torbę medyczną i wykazując kliniczny dystans.

 

Mój ojciec zostawił nas samych w swoim gabinecie. Dr Harrison kazał mnie rozebrać do naga, a potem poddał najbardziej upokarzającej badaniu w moim życiu. Zmierzył mnie: wzrost, wagę, obwód klatki piersiowej, długość kończyn. Zbadał każdy centymetr mojego ciała, robiąc notatki z małego skórzanego notesu. Szczególnie zatrzymał się na moim kroczu, manipulując moimi niedorozwiniętymi jądrami i głośno komentując ich rozmiar i konsystencję.

 

“Znacznie poniżej normy,” mruknął, pisząc. “Wygląd i faktura przed dojrzewaniem. H. »

 

Gdy skończył, ubrał mnie i wezwał ojca z powrotem do pokoju.

 

“Sędzio Callahan,” powiedział dr Harrison, siadając w skórzanym fotelu, “będę szczery. Stan twojego syna to nie tylko kwestia kruchości konstytucyjnej. Cierpi na hipogonadyzm, wadę rozwoju narządów płciowych. Prawdopodobnie wynika to z jej przedwczesnego porodu i opóźnień rozwojowych, które z tego wynikały. »

 

Twarz ojca pozostała niewzruszona. “Co to oznacza dla jego przyszłości, małżeństwa i kontynuowania linii rodzinnej?”

 

Dr Harrison spojrzał na mnie, po czym zwrócił się do mojego ojca. “Panie sędzio, szanse, że twój syn będzie miał potomstwo, są praktycznie zerowe. Tkanka jądrowa jest niewystarczająca do produkcji plemników, czyli produkcji żywotnych plemników. Produkcja hormonów jest wyraźnie niedoborna, o czym świadczy brak wtórnych cech płciowych. Nawet gdyby się ożenił, skonsumowanie małżeństwa mogłoby okazać się trudne, a poczęcie w mojej profesjonalnej opinii byłoby niemożliwe. »

 

Słowo zawisło niczym wyrok śmierci. Niemożliwe. Mój ojciec długo milczał. “Jesteś tego absolutnie pewien.”

 

“Tak pewnie, jak pozwala medycyna. Widziałem w swojej karierze tuzin takich przypadków. Żadna z nich nie zakończyła się ciążą. »