Nieoczekiwany nieznajomy zabiera głos
Przyciągnąłem go do siebie i zapewniłem, że wykonał wspaniałą pracę i że Bóg na pewno nie jest na niego zły.
Właśnie wtedy podszedł powoli starszy pan siedzący przy sąsiednim stoliku.
Pochylił się, puścił do mojego wnuka przyjacielskie oko i powiedział ciepło: „Wiesz co? Przypadkiem wiem, że Bóg uznał to za wspaniałą modlitwę”.
Mój wnuk spojrzał w górę, zaskoczony.
„Naprawdę?” zapytał.
„Na litość boską” – odpowiedział starzec z uśmiechem.
Następnie pochylił się bliżej i dodał żartobliwym szeptem, kiwając głową w stronę kobiety, która się poskarżyła:
„Szkoda, że nigdy nie prosi Boga o lody. Czasem trochę lodów dobrze robi duszy.”

Gest, którego nigdy nie zapomnę
Oczywiście na koniec posiłku kupiłem wnukom lody.
Mój wnuk przez chwilę w milczeniu przyglądał się swoim deserom lodowym.
A potem zrobił coś, czego nie zapomnę do końca życia.
Nie mówiąc ani słowa, wziął swoje lody, przeszedł przez pokój i delikatnie położył je przed kobietą, która go skrytykowała.
Uśmiechnął się uprzejmie i powiedział:
„Proszę, to dla ciebie.”
A potem dodał coś, czego nikt z nas się nie spodziewał.
„Cóż... możesz sobie to wsadzić w dupę, ty zrzędliwa stara suko.”
Można śmiało powiedzieć, że cała restauracja ucichła.
Założę się, że tego się nie spodziewałeś.