Modlitwa, która sprawiła, że cała restauracja jej posłuchała
Powiedział swoim słodkim, niewinnym głosem:
„Bóg jest dobry, Bóg jest wielki.
Dziękuję za jedzenie… i byłbym Ci wdzięczny jeszcze bardziej, gdyby dziadek kupił nam lody na deser.
I wolność i sprawiedliwość dla wszystkich. Amen!”
Przez chwilę zapadła cisza.
Potem cichy śmiech rozległ się między pobliskimi stolikami. Kilka osób uśmiechnęło się, widząc szczerość dziecka.
Jednak nie wszyscy byli rozbawieni.
Komentarz, który zmienił nastrój
Siedząca przy pobliskim stoliku kobieta pokręciła głową i zaczęła coś mamrotać na tyle głośno, by inni też mogli ją usłyszeć.
„Właśnie to jest nie tak z tym krajem” – powiedziała.
„Dzisiejsze dzieci nawet nie wiedzą, jak się modlić. Prosić Boga o lody? Przecież ja nigdy!”
Jej słowa zraniły ją głębiej, niż prawdopodobnie zdawała sobie z tego sprawę.
Twarz mojego wnuka natychmiast się skrzywiła.
Łzy napłynęły mu do oczu, gdy spojrzał na mnie i wyszeptał: „Czy zrobiłem to źle? Czy Bóg się na mnie złości?”