Stella powoli skierowała się w stronę swojego miejsca w klasie biznes.
Czuła jednocześnie niepokój i podekscytowanie, ponieważ był to jej pierwszy lot, a miała już 85 lat.
Mężczyzna siedzący obok niej, Franklin Delaney, zmarszczył brwi. „Nie chcę siedzieć obok tej kobiety!”, niemal krzyknął do stewardesy.
„Proszę pana, to jest jej miejsce. Nie możemy go zmienić” – odpowiedziała uprzejmie stewardesa.
„To niemożliwe. Te fotele kosztują fortunę. Nie było jej na nie stać – spójrzcie tylko na jej ubrania!” – upierał się Franklin.
Stella spuściła wzrok i poczuła się zażenowana. Założyła swój najlepszy strój, choć niezbyt elegancki. Niektórzy pasażerowie zgodzili się z Franklinem i zasugerowali jej, żeby się przesiadła. Stella poczuła się mała i powiedziała cicho: „Proszę pani, wszystko w porządku. Jeśli jest wolne miejsce w klasie ekonomicznej, zajmę je. Wydałam wszystkie oszczędności na to miejsce, ale nie chcę nikomu sprawiać kłopotu”.
Ale stewardesa pokręciła głową. „Nie, proszę pani. Zapłaciła pani za to miejsce i ma pani pełne prawo tu być, bez względu na to, co mówią inni”.
W końcu Franklin przestał się kłócić, a Stella pozostała na swoim miejscu.
Po starcie Stella ze strachu niechcący upuściła torebkę. Franklin pomógł jej zebrać rzeczy i z walizki wypadł rubinowy medalion. Zagwizdał. „Wow, to imponujące”.
„Co masz na myśli?” zapytała Stella.