Po raz pierwszy zauważyłem go przy obiedzie. Przesuwał jedzenie na talerzu, ze spuszczonym wzrokiem i sztywnymi ramionami.
„Jak było dzisiaj w szkole?” zapytałem, próbując wypełnić ciszę.
„Dobrze”. Jedno, proste, jednoznaczne słowo.
"Czy coś się stało twoim przyjaciołom?"
Potem podniósł wzrok, a chłód jego spojrzenia mnie zaskoczył. „Nic się nie stało z MOIMI PRZYJACIÓŁMI”.
Zauważyłem ton, jakim mówił. Coś się wydarzyło. Ale nie z jego przyjaciółmi.
