Tutaj logiczna kolejność jest odwrócona. Będziesz musiał ciągle chodzić tam i z powrotem od lodówki do zlewu, a to najdłuższa droga w całej kuchni.
Prawidłowe rozmieszczenie elementów wyposażenia powinno polegać na odwróceniu położenia zlewu i płyty kuchennej, a jednocześnie zwiększeniu odległości między nimi.

O ile pierwsze dwa punkty dotyczą praktyczności, o tyle punkt trzeci dotyczy estetyki. Okap, który mógłby być ukryty w szafce kuchennej, nieodwracalnie psuje estetykę pomieszczenia.
Tego problemu można by uniknąć, podnosząc szafki do sufitu. Ukryłoby to nieestetyczny plastikowy kanał i wentylator za szafką.
Sądząc po wysokości szafek, producenci zdecydowali się na standardowe wysokości, aby zaoszczędzić pieniądze. Dodali też – prawie ich słyszę – że „kanał wentylacyjny (rura) będzie płaski, więc nie będzie widoczny od dołu”. Co o tym sądzicie? Czy naprawdę jest niewidoczny?
Tak, rozumiem, że budżet zawsze ma duże znaczenie, ale zawsze trzeba iść na kompromis.
1. Rozwiązanie

Na przykład, wystarczyłoby wysunąć szafki aż do sufitu na jednej ścianie, po prawej stronie. W ten sposób moglibyśmy ukryć okap i kanał wentylacyjny za szafkami. Na lewej ścianie można by zamontować półkę na kuchenkę mikrofalową i dekoracje. Ociekacz do naczyń mógłby również być przechowywany w dolnych szufladach, co byłoby bardzo praktyczne.
Zbyt wiele szafek ściennych jest często przereklamowane. Ta kuchnia nie jest mała, więc szafki na jednej ścianie w zupełności wystarczą.
2. Rozwiązanie
Drugim rozwiązaniem byłoby umieszczenie szafek na tej samej (standardowej) wysokości na lewej ścianie, co obecnie, ale z ociekaczem nad zlewem. Okap można by przenieść na prawą stronę, nad piekarnik. Takie rozwiązanie byłoby zarówno praktyczne, jak i estetyczne.
3. Rozwiązanie

Inną opcją jest stworzenie pięknego, oddzielnego okapu i umieszczenie szafek niżej, wzdłuż obu ścian. Jednocześnie wysokość szafek powinna być proporcjonalna do dostępnej przestrzeni.