„Carla…” Richard sapnął, jego głos był ledwo zachrypnięty, a ręce mu drżały. „Co… co ty zrobiłaś?”
Carla zmarszczyła brwi i odstawiła szklankę z wodą, zirytowana jego nagłym brakiem opanowania. „O czym ty mówisz? Zabezpieczyłem aktywa”.
Richard wyprostował się w skórzanym fotelu. Nie wyglądał już jak bezwzględny rekin finansowy; bardziej jak człowiek, który był świadkiem katastrofy samolotu w górach.
„Nie zabezpieczyłaś aktywów!” ryknął Richard, a jego głos załamał się z paniki. Drżącym palcem wskazał na księgę rachunkową. „Zostałaś oskarżona przez rząd federalny! Ty arogancka, głupia kobieto! Spójrz na te rewelacje!”
Zadowolona mina Carli zniknęła. Powoli odstawiła szklankę. „Jakie rewelacje?”
„Oświadczenia o dochodach, które mi pokazałeś, są całkowicie sfabrykowane!” krzyknął Richard, chwytając teczkę i rzucając ją na stół. „Firma Joela to firma-wydmuszka! Ma trzy znaczące i aktywne zajęcia na swoich głównych kontach, przeprowadzone przez zewnętrzną firmę powierniczą. Nie dość, że źle zarządzał funduszami, Carla, to jeszcze zdefraudował znaczne sumy z kont powierniczych swoich klientów! Firma ma ponad trzy miliony dolarów długu!”
„To niemożliwe!” krzyknęła Carla, a jej głos przeszedł w histeryczny wrzask. Rzuciła się do przodu, chwyciła księgę rachunkową, gorączkowo skanując strony, nie mogąc pojąć astronomicznych ujemnych sald.
„A to nie wszystko!” wykrzyknął Richard, zdając sobie sprawę, że jego firma prawdopodobnie zostanie wciągnięta w śledztwo w sprawie o nadużycia władzy za ułatwienie transakcji. „Ten dom za 2 miliony dolarów, który właśnie kupiłaś? Jest obciążony trzema ukrytymi kredytami hipotecznymi z wygórowanym oprocentowaniem, zaciągniętymi u prywatnego pożyczkodawcy działającego w systemie bankowości cieni. Od wtorku toczy się postępowanie egzekucyjne. A urząd skarbowy… o mój Boże, Carla, Wydział Śledczy Urzędu Skarbowego prowadzi dochodzenie w sprawie masowego unikania płacenia podatków!”
Ręce Carli zaczęły się tak gwałtownie trząść, że upuściła książkę. Szklanka z wodą gazowaną spadła ze stołu i rozbiła się wysoko na podłodze, rozrzucając wszędzie szkło i wodę.
„Nie! Nie, nie, nie!” krzyknęła Carla, zaciskając dłoń na piersi. Z jej ust wyrwał się przeraźliwy, zdławiony krzyk paniki, gdy dotarła do niej rzeczywistość całkowitej ruiny finansowej. „To błąd! Rozwiąż umowę, Richard! Zadzwoń do niej! Podrzyj ją!”
Rzuciła papiery na stół i rozpaczliwie chwyciła umowę o „przejęciu”, którą triumfalnie podpisała dziesięć minut wcześniej.
Richard cofnął się o krok i chwycił teczkę ze stołu. W jego oczach malowała się mieszanina głębokiego współczucia i absolutnego przerażenia – instynkt samozachowawczy.
„Za późno, Carla” – powiedział Richard ściszonym głosem, niczym pusty szept. „Jest podpisane. Notariusz opieczętował dokument. Kopia elektroniczna została automatycznie złożona w sądzie spadkowym natychmiast po opieczętowaniu. W ten sposób legalnie ominęłaś postępowanie spadkowe i odziedziczyłaś cały majątek”.
Carla upadła na kolana, odłamki szkła rozsypały się po podłodze, płacząc histerycznie, ściskając nogi mahoniowego stołu, podczas gdy ściany jej bogatego i uprzywilejowanego życia gwałtownie rozpadały się wokół niej.
„Nie odziedziczyłaś imperium, Carla” – Richard chłodno oparł się o szklane drzwi, powtarzając wszystko, co wydarzyło się między jego firmą a radioaktywną kobietą, która gorzko płakała na podłodze. „Odziedziczyłaś wyrok więzienia. A moje honorarium nie pokrywa federalnych zarzutów karnych”.
Rozdział 5: Następstwa
Sześć miesięcy później wszechświat przywrócił równowagę w agresywny i doskonały sposób.
Kontrast między tlącymi się, katastrofalnymi ruinami życia Carli Fredel a spokojną, podnoszącą na duchu rzeczywistością mojego własnego był absolutny.
W surowym, oświetlonym neonami, wyłożonym boazerią federalnym sądzie upadłościowym w centrum Chicago dokonał się ostateczny akt unicestwienia Carli.
Siedziała przy stole oskarżonych, wyglądając na dwadzieścia lat starszą. Zniknęły surowe garnitury i ciężka złota biżuteria. Miała na sobie tanią, jasną bluzkę, rozczochrane włosy i twarz wychudzoną po sześciu miesiącach duszącego, nieustannego terroru. Była złamaną, bez środków do życia kobietą.
Rząd federalny i oszukani klienci kancelarii Joela zaatakowali majątek niczym wataha wilków. Carla, która legalnie przejęła majątek i w ten sposób obeszła zabezpieczenia tradycyjnego postępowania spadkowego, aby agresywnie przejąć aktywa, została pociągnięta do odpowiedzialności osobistej i cywilnej za znaczny deficyt.
Sędzia uderzył młotkiem, a jego głos odbił się głośnym echem w sterylnym pomieszczeniu.
„Carlo Fredel” – powiedział sędzia surowo, patrząc na zapłakaną kobietę. „W związku z prawnym przejęciem przez ciebie długów majątku Joela Fredela i oszałamiającym, wielomilionowym deficytem wynikającym z jego defraudacji i oszustw podatkowych, sąd nakazuje natychmiastową i całkowitą likwidację twojego majątku osobistego na korzyść pokrzywdzonych wierzycieli”.
Carla głośno szlochała,