„Co powiedziałeś?” Mój głos zabrzmiał bardziej szorstko, niż zamierzałem, ale nie miało to dla mnie znaczenia.
Cassidy uśmiechnęła się lekko. „Mówię tylko, Jill, że niektóre imprezy mogą nie być dla każdego. To potańcówka ojciec-córka. Jeśli nie masz ojca…”
„Moja córka ma ojca” – przerwałem. „Poświęcił życie, broniąc tego kraju”.
Cassidy zamrugała, zaskoczona. Pozostałe matki nagle zainteresowały się swoimi bransoletkami i telefonami.
Muzyka znów się zmieniła: to była jedna ze starych ulubionych piosenek Keitha, ta, przy której tańczyli z Katie w salonie. Katie przyciągnęła mnie bliżej, chowając twarz w moim rękawie.
„Chciałabym, żeby go tu było, mamo.”
„Wiem, kochanie. Też bym chciała codziennie” – mruknęłam, głaszcząc ją po włosach. „Ale świetnie ci idzie. Byłby z ciebie taki dumny”.
Spojrzał w górę, jego oczy błyszczały. „Myślisz, że nadal chciałby, żebym zatańczyła?”
„Myślę, że bardziej niż kiedykolwiek chciałby zobaczyć, jak tańczysz. Powiedziałby: »Pokaż im, jak to się robi, Biedronko«”. Wymusiłam uśmiech, a serce mi zamarło.
Katie zacisnęła usta, powstrzymując łzy. „Ale mam wrażenie, że wszyscy się na nas gapią”.
Cisza wokół nas była przytłaczająca: zbyt wiele osób udawało, że niczego nie zauważa.
Nagle drzwi siłowni otworzyły się z hukiem, który sprawił, że Katie podskoczyła.
„Co się dzieje?” wyszeptał, ściskając moje ramię.
Dwunastu marines wkroczyło do akcji w lśniących mundurach i z poważnymi twarzami. Na czele szedł generał Warner, a jego srebrne gwiazdy odbijały światło.
Zatrzymał się przed Katie, uklęknął i uśmiechnął się słodko. „Panno Katie” – powiedział. „Szukałem cię”.
Katie patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami. „Dla mnie?”
Generał Warner skinął głową z uznaniem. „Twój ojciec złożył nam obietnicę. Powiedział, że jeśli kiedykolwiek nie będzie mógł tu być, naszym zadaniem będzie go zastąpić. Ale dziś wieczorem nie przyjechałem sam: przyprowadziłem całą rodzinę twojego ojca. To jego jednostka”.
Katie spojrzała na nich z uśmiechem.
Generał sięgnął do kieszeni kurtki i wyciągnął kopertę: pismo Keitha było nie do pomylenia. Na sali gimnastycznej zapadła cisza.
„Chodź, kochanie” – szepnęłam. „Weź to. To od tatusia”.
Skinął głową i ostrożnie otworzył list, rozkładając go, jakby był święty. Jego usta poruszały się podczas czytania, a głos był ledwie szeptem.
„Katie-Bug,
Bycie twoim ojcem jest największym zaszczytem w moim życiu.
Walczę, żeby wrócić do domu, Bug. Walczę, żeby się uleczyć. Ale jeśli nie mogę być tam, żeby z tobą zatańczyć, chcę, żeby moi bracia byli tam dla ciebie.
Załóż swoją śliczną sukienkę i tańcz, mała dziewczynko. Będę tuż obok, w twoim sercu.
Kocham cię, biedronko.
Zawsze.
Tata."
CZYTAJ DALEJ…>>
Aby zobaczyć pełną instrukcję tego przepisu, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk „Otwórz” (>). Nie zapomnij podzielić się przepisem ze znajomymi na Facebooku.