„Co cię tak śmieszy?” – zapytałem go.
„Możesz pograć później. Chodźmy.”
Spojrzała w górę, jej oczy błyszczały, a policzki były zaróżowione od biegania. „Ciocia Ellie ma tatę”.
„Ciocia Ellie ma… co?” – przerwałam. „Co masz na myśli, kochanie?”
„Widziałem ją, jak grała.”
Zmarszczyłam brwi, owinęłam mu dłonie ściereczką, żeby je wytrzeć. „Widziałeś to?”
Puścił jej dłonie. „Chodź. Pokażę ci.”
Małe dzieci czasami mówią rzeczy, które wydają się złowrogie, ale potem okazuje się, że nic z tego nie wynika.
To nie był jeden z tych przypadków.
„Ciocia Ellie ma tatę.”
Pozwoliłem mu wyprowadzić się na zewnątrz. Will uniósł rękę i wskazał na Ellie.
„Mamo” – powiedziała na głos – „tata tam jest”.
Ellie spojrzała na nas i wybuchnęła śmiechem.
Ja też się zaśmiałem. „Idiota”.
Ale Will się nie śmiał. Wciąż wskazywał, teraz już poważny, z wyrytą na twarzy frustracją, że go nie zrozumiano. Podążyłem śladem jego palca.
„Tata tam jest.”
Nie wskazywał na jej twarz. Wskazywał niżej, w kierunku jej brzucha.
Ellie pochyliła się, żeby podnieść swój napój. Jej bluzka lekko się poruszyła, na tyle, że dostrzegła drobne, ciemne linie na skórze. Tatuaż.
Dostrzegałem tylko kącik oka, grzbiet nosa, fragment ust. Portret… kogo?
Nadal się uśmiechałem, ale w głębi duszy czułem się, jakbym próbował przetrwać tajfun w łodzi.
„Dobrze” – powiedziałem Willowi. „Usiądź przy stole i poczekaj na tort. Potem możesz wrócić do zabawy”.
Skinęła głową i odbiegła. Potem podszedłem do Ellie.
Wskazała niżej, na swój brzuch.
„Ellie, możesz wejść na chwilę? Potrzebuję pomocy w pewnej sprawie.”
"Jasne!".
Odstawił drinka i wszedł za mną do środka. Gdy tylko przesuwane drzwi zamknęły się za nami, poczułem lekką panikę. Musiałem zobaczyć cały tatuaż, ale słowa Willa : „Tata tam jest” odbiły się echem w mojej głowie.
Nie mogłam go po prostu poprosić, żeby mi to pokazał. Potrzebowałam planu.
„Co się stało, Marla?” zapytała Ellie. „Potrzebujesz pomocy z tortem?”
Musiałem zobaczyć cały tatuaż.
„Yyy…” Rozejrzałem się po kuchni. Wskazałem na półkę nad lodówką. „Możesz mi podać to pudełko? Boli mnie… trochę plecy. Nie mogę do niego dosięgnąć”.
„Au! Kiedy zrobiłeś sobie krzywdę?” Spojrzał na mnie przez ramię, podchodząc do lodówki.
„Przygotowuję się do imprezy. To nic poważnego, ale nie chcę, żeby było gorzej”.
Stanęła na palcach i wyciągnęła ramiona nad głowę.
Jego koszula się podniosła. To wystarczyło, żeby pokazać mi wszystko, co potrzebowałem zobaczyć.